Wydanie, które trzymają Państwo w rękach, poświęciliśmy w większości bolesnej sprawie nieludzkiego, można rzec - jaskiniowego - traktowania zwierząt, głównie w naszym kraju, ale nie tylko. Parę drastycznych przykładów zaczerpniętych z listów i telefonów do redakcji planowałam wykorzystać jako puentę w słowie wstępnym, które zawsze piszę na końcu, gdy całe wydanie gotowe jest już do przekazania drukarni. Nie przypuszczałam, że przyjdzie mi tu napisać o czymś wyjątkowo wrednym, podłym - szczególnie bolesnym i dla mnie, i dla całego zespołu redakcyjnego, a sądzę, że i dla większości naszych Czytelników, od 14 lat wychowywanych w miłości i poszanowaniu dla zwierząt poprzez artykuły w rubryce "Gawędy o zwierzętach". Nie chodzi w tym przypadku o okrutne znęcanie się nad zwierzętami, ale... nad ludźmi, którzy zwierzętom poświęcili całe swoje życie.
Barbara Templin |
![]() (98kB) |
![]() (78kB) |
|
Z wielkim smutkiem obserwujemy "zapłatę", jaką zgotowały Państwu Gucwińskim władze miasta Wrocławia za ich cudowną pracę na rzecz najbardziej bezbronnych istot (zwierząt) i nas wszystkich. Za nią możemy dziś tylko podziękować. Ale możemy też, i musimy, wyrazić swój głęboki sprzeciw wobec tych, którzy dopuszczają się takich nieprawości.
Nauczycielski Klub Ekologiczny "Kropla" - Mogilno, nauczyciele ze Szkoły Podstawowej w Gębicach, woj. kujawsko-pomorskie, Jolanta Kasperkowiak z rodziną, sąsiedzi i znajomi oraz wielu ludzi, których nie sposób wymienić, a którzy prosili o przekazanie poparcia. Czy znacie Państwo bezpośredni adres poczty elektronicznej do Państwa Gucwińskich? Skoro odwołali pana Antoniego Gucwińskiego, zachodzi obawa, że mogą mu nie przekazywać korespondencji, a mam ogromną ochotę napisać do nich parę ciepłych, serdecznych słów, na które swoją fantastyczną działalnością zasługują. Izabella Maria Turza
Proszę wybaczyć moją szczerość, ale i ja, chociaż mam już 62 lata, poważnie rozważam możliwość wyemigrowania (na stałe!) z tego pięknego kraju nad Wisłą, w którym coraz trudniej jest żyć ludziom porządnym, wrażliwym, z poczuciem dumy i godności. Andrzej Oślizło Jestem nauczycielką przyrody. Od najmłodszych lat wychowywałam się na programach Państwa Gucwińskich. Od zawsze głęboko podziwiam ich miłość do zwierząt, pracę i zaangażowanie. Nigdy nie uwierzę, że ich działania były skierowane przeciwko podopiecznym z zoo. Wręcz przeciwnie - ich opowieści, rady i wywiady zawsze były pełne życzliwości i sympatii do wszystkich istot żyjących. Z bólem słucham telewizyjnej nagonki na tak wspaniałych ludzi, którzy całe swoje życie poświęcili zwierzętom. Nikt nas nie przekona, że kierowały Nimi niskie pobudki. Tracę co prawda nadzieję, że w naszym kraju może zwyciężyć rozsądek. Wraz ze swoimi uczniami życzę Szanownym Państwu Gucwińskim sił i wytrwania w tych trudnych chwilach oraz wiary, że są ludzie niedający się omamić politycznymi rozgrywkami.
Anna Lipska
Przyznam otwarcie, że nie lubię samej idei zoo - trzymania zwierzaków w klatkach ku uciesze gawiedzi. Zwierzęta (jak i ludzie) powinny być wolne, a nie żyć - choćby w najlepszych warunkach - za kratami. Ale to całkiem inna historia. Piotr Maud-Dib Bardzo szanuję i podziwiam PP. Gucwińskich. W dzieciństwie i młodości żyłam od "Zwierzyńca" do "Z kamerą wśród zwierząt". Do dziś pamiętam niektóre programy. Jest mi bardzo przykro z powodu tego, co się dzieje. Nie wierzę, że ludzie, którzy przyjmowali tyle rozmaitych zwierząt pod swój dach, krzywdzili je. Co do ciasnoty we wrocławskim zoo - ciekawa jestem co ci, którzy pyszczą na ten temat, powiedzieliby o zoo krakowskim, warszawskim czy chorzowskim. Jeżeli porównać zoo wrocławskie z krakowskim, to jakby porównywać lotnisko z chusteczką do nosa. Baśka
Jestem wprost oburzona deptaniem wszelkich autorytetów w imię politycznych przetargów. Kogo jeszcze zbezczeszczą, by zapewnić sobie ciepłe, dobrze płatne posadki?! Jak można zabierać ludziom, którzy całe życie poświęcili zwierzętom i zoo, radość życia?! Mirosława Granica
Całe moje środowisko, które zajmuje się ekologią Warmii i Mazur, zelektryzowała smutna wiadomość o rozwiązaniu umowy z Państwem Gucwińskimi z miejskiego zoo we Wrocławiu. Jest to typowy polityczny gest ze strony władz miasta Wrocławia. Ludziom tak zasłużonym dla upowszechniania wiedzy jak Państwo Gucwińscy należy się najwyższe uznanie. To dzięki ich wiedzy, umiejętnościom prezentacji zwierząt na ekranie TV oraz licznym publikacjom młodzi ludzie, ale także starsi wiele dowiedzieli się o miłości do zwierząt, o tym, jak je chronić przed różnego rodzaju zagrożeniami, jak tworzyć warunki dla ich bytowania, co my, jako szarzy ludzie, winniśmy wiedzieć o ochronie przyrody, o tym, jak postępować we własnym środowisku. Dlaczego tak się dzieje w naszym kraju, że nie wiedza, nie mądrość ludzka rządzą, lecz warcholstwo i polityczne zawirowania. Do czego chcemy doprowadzić takim postępowaniem? Czy może do tego, by zastraszać ludzi i podporządkowywać ich swoim celom? Czy dzieci w szkołach mają być analfabetami w dziedzinie wiedzy o przyrodzie, czy nie najważniejsze jest zachęcanie do szanowania tego, co przyroda stworzyła? Mamy obowiązek obrony najważniejszych wartości przyrodniczych, o czym mówi ustawa o ochronie przyrody z 2006 roku. Jak można było dać wypowiedzenie pracy, a zwłaszcza w tak obrzydliwy sposób, tak zasłużonym dla upowszechniania wiedzy o przyrodzie ludziom jak Państwo Gucwińscy? To nie tylko polityka, to zwykły skandal na skalę całego kraju.
Tadeusz Peter
Mierzi mnie gówniarzeria pseudopolityków. A dziennikarze niezależni? Ja już dosłownie wychodzę z siebie, szukając takich. Uczyłem się dziennikarstwa na pracy pana Kapuścińskiego - na jego zasadach etycznych. Kto ich dziś przestrzega? Kasa się liczy, krótkotrwały sukces w postaci - pardon - przypieprzenia komuś, bo tak się "robi" prasę i telewizję. Napisałem "robi się", bo to nie jest już misja - to robota na zamówienia i wyrobnictwo. Przepraszam za słownictwo, ale sam doświadczam bagna w stosunkach z władzami, politykami czy "kolegami" po piórze, którzy co cztery lata sprzedają się innym. Piszcie prawdę. Dziś Wam dziękuję za to i mam nadzieję, że będę Wam dziękował i za cztery lata, kiedy pseudodziennikarze zmienią ulubieńców politycznych. Mariusz Nagórski Dwukrotnie gościliśmy jako grupa Klubu Ekologicznego LOP z Głogowa Małopolskiego we wrocławskim zoo. Byliśmy zauroczeni zwierzakami, otoczeniem i zabytkowymi obiektami - szczególnie nimi. Słoniarnia, herpetarium zrobiły na nas wielkie wrażenie. Wszędzie było czysto, zwierzęta ruchliwe i zadbane pokazywały się nam, gdy chcieliśmy je dłużej obserwować. Spędziliśmy tam za każdym razem ponad pół dnia, chociaż nasze wyjazdy były krótkie i inne wrocławskie atrakcje bardzo nas kusiły. Nie były to pobieżne odwiedziny. Jesteśmy zaskoczeni i zasmuceni oskarżeniami, które padają pod adresem Państwa Gucwińskich kierujących wspaniałym zoo przez tak długie lata. To bardzo bolesne, że ludzi kompetentnych tak się traktuje. To skandal, jakich zresztą dziś jest wiele. Polityczne rozgrywki nie powinny mieć miejsca, gdy chodzi o zwierzęta. Zoo dziś jest nie tylko miejscem edukacji, ale również wypoczynku, oazą zieleni dla wrocławian. O ratowaniu wielu gatunków właśnie przez ten ogród też nie można zapominać. Mamy wielką nadzieję, że znajdą się ludzie mądrzy, którzy będą wspierali duchowo i materialnie zakochanych w zwierzętach Państwa Hannę i Antoniego Gucwińskich. Ich publikacje i programy telewizyjne są dowodem profesjonalizmu i ogromnej wiedzy o zwierzętach. Czy to nie jest znak dzisiejszych czasów, że poza nawias wyrzuca się wiedzę i kompetencję. Liczy się nowa wizja. Czy lepsza?
Maria Woźniak
Właśnie przeczytałem w poczcie e-maila z 27 września, a równolegle nadszedł 10. numer "Ekoświata" zawierający słowo wstępne Redaktor Naczelnej pisma - tym razem szczególne, bo w obronie ludzi.
Józef Pękala
Od redakcji: |
|