| Redakcja przyjmuje teksty wyłącznie na dyskietkach lub pocztą elektroniczną, nie przyjmuje materiałów dłuższych niż na 2,5 strony, już publikowanych lub wysłanych równocześnie do innych gazet, nie zwraca niezamówionych tekstów, zastrzega sobie prawo skrótów, zmian tytułów oraz innych poprawek w nadesłanych artykułach. Wszelkie przedruki wyłącznie za zgodą redakcji. | |
|
MIMO NASZYCH STAŁYCH PRÓŚB I INFORMACJI ZAMIESZCZANYCH JUŻ NAWET KILKAKROTNIE W KILKU MIEJSCACH W TYM SAMYM WYDANIU, WCIĄŻ OTRZYMUJEMY, GŁÓWNIE ZE SZKÓŁ, MATERIAŁY Z PROŚBĄ O OPUBLIKOWANIE, KTÓRE NIE SPEŁNIAJĄ WYMOGÓW REDAKCJI – PO PROSTU SĄ NIEODPOWIEDNIO PRZYGOTOWANE. GDYBY SPRAWA DOTYCZYŁA KILKU PRZESYŁEK, REDAKCJA PORADZIŁABY SOBIE. GDY JEDNAK TAKICH KORESPONDENCJI PRZYCHODZI CODZIENNIE PO KILKANAŚCIE – NIE JESTEŚMY W STANIE PISAĆ CZY DZWONIĆ DO ICH NADAWCÓW, ABY COŚ DOSŁALI, POPRAWILI CZY UZUPEŁNILI. OD PEWNEGO CZASU TAKIE LISTY ODKŁADAMY WIĘC DO SPECJALNEGO SEGREGATORA, BEZ SZANS NA ICH OPUBLIKOWANIE. | |
ORYGINAŁY
Żadna „prawdziwa” gazeta nie może np. wykorzystać zdjęć zeskanowanych na podręcznym skanerze i przysłanych tylko w formie wydruku komputerowego, często w dodatku złej jakości. Musi mieć oryginał. Nie może skorzystać ze zdjęć złej jakości. To nie gazetka szkolna, gdzie jakość wydruku właściwie nie ma znaczenia. Tymczasem, od kiedy w szkołach pojawiły się komputery, wręcz nagminnie dostajemy tego typu załączniki – dla nas bezużyteczne. Redakcja musi pracować na profesjonalnym sprzęcie, do drukarni ma obowiązek dostarczać materiały o odpowiedniej, najwyższej jakości (rozdzielczości).
DYSKIETKI
Druga sprawa, wciąż trudna dla nas do „przewalczenia” w kontaktach ze szkołami, to zapominanie o dołączaniu dyskietek z materiałem opracowanym na komputerze. Nawet dysponując dostępem do poczty elektronicznej i własnym adresem e-mailowym, niektóre szkoły robią wydruk opracowanego komputerowo materiału i wysyłają go do nas... zwykłą pocztą, bez dyskietki. Jeśli redakcja zamierza taki materiał wykorzystać, ktoś z redaktorów musi usiąść i przepisać na komputerze ów tekst, napisać do szkoły prośbę o dosłanie oryginałów fotografii itp.
PODPISY I ADRESY
Kolejna sprawa to podpisy. Dla wysyłającego korespondencję nauczyciela sprawa jest oczywista: Kasia Nowak z kl. V c, Maria Malinowska, nauczycielka SP nr 4 – to jasne, wystarczy. Ale w redakcji wypracowań takich Kaś Nowak czy Marii Malinowskich mamy w teczkach całe setki. Skąd potem wiedzieć, z której z 15 tysięcy szkół w Polsce jest owa Kasia czy pani Maria? To samo dotyczy zdjęć: jeśli nawet są one opisane na odwrocie, najczęściej jest to informacja typu: dzieci z klasy IVa porządkują teren wokół szkoły. Bądź tu potem mądry i pisz wiersze – my przecież nie rozpoznamy na zdjęciu ani dzieci, ani ich nauczycieli...
Teksty i zdjęcia po wyjęciu z kopert są w redakcji segregowane do RÓŻNYCH tematycznych segregatorów. W redakcyjnym archiwum mamy ponad 5 tysięcy samych fotografii! Staramy się oczywiście sprawdzać przy otwieraniu kopert, czy wszędzie są podpisy
i – jeśli to możliwe – uzupełniać je np. na podstawie adresu na kopercie. Ale czasami i tam ich brak, czasem nam coś umknie; wtedy dla autora przesyłki sprawa jest już właściwie przesądzona.
A takie bezimienne prace, nawet zamówienia na prenumeratę bez adresu, wciąż przychodzą, przychodziły nawet na konkurs „Moja Ziemia- Mój Świat”, przy którym mieliśmy niejednokrotnie wrażenie, że niektórzy nauczyciele czytają jedynie akapit dotyczący wysokości nagród, nie zatrzymując nawet wzroku na warunkach i regulaminie – oczywiście pozbawiając tym samym szans swoich podopiecznych.
TERMINY
Mamy też nieustające kłopoty z terminami. Wielu piszących do nas osobom wydaje się, że skoro napiszą do redakcji w październiku, to przecież najpóźniej w listopadpowym wydaniu ich korespondencja powinna się znaleźć w gazecie. A u nas gazetę, zostawiając tylko miejsce na ważne informacje z ostatniej chwili, przygotowuje się na trzy miesiące do przodu! W październiku już myślimy o styczniu! W dodatku mamy olbrzymie zapasy tekstów, często na identyczny temat, które czekają na opublikowanie, a jakaś kolejność i u nas obowiązuje, ponadto wcześniej planujemy każde wydanie, opracowując jego koncepcję. Nie wszystkie materiały także nadają się do druku – ciesząc się każdym, bo one mówią o czyjejś pracy, czyimś zaangażowaniu, wybierać musimy najlepsze.
OBJĘTOŚĆ
Wreszcie sprawa najczęstsza, a najskuteczniej odbierająca materiałowi szansę na jego druk w gazecie – objętość. Ciągle przypominamy, że w zasadzie nie przyjmujemy artykułów dłuższych niż 2,5-3 strony, a w przypadku informacji o jakiejś akcji, imprezie etc – 1-1,5 znormalizowanej, komputerowej strony pisanej „12”. Tymczasem bardzo często otrzymujemy „dzieła” liczące 5, 6, 8, a ostatnio nawet... 18 stron! Na stronie gazetowej mieszczą się zaledwie dwie strony komputerowego tekstu plus jedno zdjęcie. I właściwie wyłącznie takie teksty mają szansę na druk w EKOŚWIECIE, na takie, a nie na sążniste, ciężkostrawne kobyły czekają Czytelnicy. Inne opracowania mogą być kierowane do czasopism naukowych lub... wydawców książek.
Pisząc to wszystko, mam nadzieję, że łatwiej będzie naszym stałym Czytelnikom (gazeta jest w 99% dostępna jedynie w prenumeracie) zrozumieć pewne prośby, wymagania i uwarunkowania dotyczące naszej pracy i współpracy z Państwem.